Jeżdżąc od szpitala do szpitala, od lekarza do lekarza, wreszcie usłyszałam, że dobrze by było, żebym każdego wieczora zwierzała się komuś z tego, co przydarzyło mi się danego dnia, żeby uniknąć dręczących snów, koszmarów. Ciężko jest jednak co dzień zamęczać kogoś swoimi rozterkami tak więc założyłam bloga. Może nie pisze na nim codziennie, ale choć co parę dni, opisując różne wydarzenia. W ten sposób połączyłam przyjemne z pożytecznym.
Służy mi pisanie i uzewnętrznianie się nie tylko ze względów zdrowotnych, ale też ćwiczę się w pisaniu, w budowaniu poprawnych zdań pod względem gramatycznym i przede wszystkim poprawiam swoją ortografię, która czasami kuleje. Tak więc mogę powiedzieć, że z posiadania bloga wynikają same korzyści. Wady oczywiście też są, ale trzeba by się szczególnie doszukiwać i naprawdę kombinować.