Nie lepiej jest po prostu czekać na kolejną część, bądź też, jeżeli nie ma szansy na kontynuację, zadowolić się nutką tajemniczości i niedopowiedzenia, na jakie pozwolił sobie autor, pisząc daną powieść, na podstawie której powstał film (lub też nie)? Osobiście uważam, że jest to lepsze wyjście, od dopisywania własnych fragmentów.
Autor tak zakończył wątki swoich bohaterów, by ten właśnie odczuwał potrzebę ciągłego „kontaktu” z nimi, ale nie po to, by dopisywać własne historie, ale po to, by pobudzić wyobraźnię dla samych siebie. Każdy ma jednak swój punkt widzenia. Jakby nie patrzył, dzięki właśnie takim osobom, które mają zupełnie odmienne zdanie ode mnie, Internet się rozwija. Tylko czy aby na pewno ów postępujący w ostatnich latach rozwój, zmierza w dobrym kierunku?